Geniusz
Geniusz (łac. genius) - w religii rzymskiej półboska, śmiertelna istota, która obdarza mężczyznę płodnością, kieruje jego losem, przynosi szczęście lub niepowodzenie, a rodzi się i umiera wraz z nim. Żeńskim odpowiednikiem jest Junona (łac. iuno).
Uważano, że każdy mężczyzna ma swojego własnego, indywidualnego geniusza. Składano mu ofiary w dniu własnych urodzin - stąd chrześcijanie początkowo tępili obchodzenie urodzin, gdyż jest to pogańskie święto ku czci własnego geniusza (chrześcijańskim zamiennikiem są imieniny, święto ku czci chrzestnego patrona).
Koncepcję geniusza uzupełniono z czasem o geniusza zbiorowego, czego przykładem jest genius populi Romani, duch opiekuńczy całego "ludu rzymskiego", czyli wszystkich Rzymian. Na rewersach monet rzymskich geniusza przedstawiano z paterą i rogiem obfitości, czasami z ołtarzem u stóp.
Pod wpływem filozofii greckiej nastąpił w okresie późniejszym podział na dobrego geniusza - białego (genius albus) i złego - czarnego (genius ater). Geniusza utożsamiano generalnie z greckim demonem (dajmon).
Koncepcję białego geniusza zasymilowało później chrześcijaństwo pod postacią anioła stróża.
[edytuj] Romantyczny kult geniusza
Idea geniusza stała się jedną z centralnych w żwiatopoglądzie romantycznym. Dziewiętnastowiecznemu kultowi geniusza patronował Napoleon, który udowodnił, że z nizin społecznych można awansować na szczyt. Podziwiano w nim wizjonera, który wstrząsnął porządkiem świata. Przykład Bonapartego, a jeszcze bardziej jego mitologia uzasadniały rozumowanie: stwórzmy geniuszowi możliwości do działania, a dokona rzeczy niewyobrażalnych.
Kult geniusza najwyraźniej wpłynął na sztukę i stosunek do artystów. Idealizując sztukę, w artystach zaczęto dopatrywać się istot niezwykłych, przewyższających zwykłych ludzi. Wzorem takiego geniuszka stał się zwłaszcza Ludwik van Beethoven. Wielokrotnie podkreślał, że nie jest zwykłym człowiekiem, bo jego misją jest tworzenie arcydzieł dla ludzkości. Głębokim pragnieniem każdego kompozytora powinno być oddanie się bez reszty prawdziwie ważnym dziełom, a później zaprezentowanie ich przed publicznością.[1], pisał w liście do swego wydawcy.
- Jako kompozytor Beethoven zdobył uznanie, a nawet popularność, chociaż nie starał się przypodobać publiczności. Wręcz przeciwnie, świadomie pisał „trudną muzykę”, niejednokrotnie ignorując przyzwyczajenia wykonawców i słuchaczy. (...) Odwaga przeciwstawiania się konwencjom sprawiła, że potomni uznali Beethovena za symbol niezależności w sztuce. Stał się uosobieniem artysty bezkompromisowego, a nawet „zbuntowanego”, artysty-obywatela, który poprzez sztukę zaangażował się w sprawy świata i polityki, a tworzył jedynie z wewnętrznej potrzeby.[2]
Misja geniusza uzasadniała jego niezwykłość. Malarz lub muzyk przestawał być rzemieślnikiem wykonującym zlecenia mecenasa zgodnie z jego oczekiwaniami. Oczekiwano od niego oryginalności, która potwierdzałaby jego genialność, burzenia reguł i odchodzenia od tradycji. W wyidealitzowanych biografiach wielkich artystów podkreślano, że ceną za genialność było cierpienie i brak zrozumienia.
- ↑ Enrico Fubini Historia estetyki muzycznej, tłum. Zbigniew Skowron, Kraków Musica Iagellonica 1997, s. 279.
- ↑ Danuta Gwizdalanka Historia muzyki 2, Kraków 2006, s. 166.
